Jak powstawał custom SHC u Obuwnika?

0
1476
views

Parę dobrych dni już minęło od premiery customowego filmiku u Obuwnika, przyszedł więc czas na małą retrospekcję jak wyglądało to od kuchni. Po pierwsze wycieczka ta to mniej więcej 850 kilometrów także wiedzieliśmy, że czeka nas dość wczesna pobudka. Mniej więcej koło 2-3 rano zapakowaliśmy ekipę w auto i jechane!

Po ponad 8 godzinach drogi i przesłuchaniu wszystkich możliwych playlist na Spotify dojechaliśmy na miejsce, śniegu dwa razy tyle co w Gdyni, ale jednak wydawało się, że cieplej, wchodzimy do środka i już na progu przywitała nas elegancka wycieraczka do butów.

Standardowo najpierw postanowiliśmy się rozejrzeć ja wygląda ich siedziba i to co rzuciło nam się w oczy zaraz po czadowej wycieraczce to rozszczątkowany bucik DIADORA, który pierwotnie przygotowywany był na event Street Supply. But przyjechał „w całości” do Obuwnika, tam został poddany lekkiej edycji i pojechał dalej, tyle, że w kawałkach. Na evencie ktoś miał zapewne misję, żeby poskładać te puzzle w całość, jak sądzicie czy wszystkie elementy trafiły tam gdzie powinny? 🙂

Po przejściu do drugiej części pracowni zauważyliśmy magiczne pudełko z reliktami. Dokładniej mówiąc pudełko, w którym znajdowały się same midsole. Były to midsole z kilku znaczących par, które po znalezieniu dawcy cholewki mogą dostać drugie życie. Po poznaniu kilku customowych ekip (wcześniej Embro i SneakerBoyz) stwierdzamy, że każda z nich ma jakąś rzecz, w której się specjalizuje lub po prostu najbardziej lubi ją wykonywać, tak też Obuwnik zyskał dla nas miano buciarskiego chirurga.

Znalazła się również podeszwa wydrukowana na drukarce 3d, bardzo podobna do tej, którą znajdziemy na modelu adidas Futurecraft.

Później przyszedł czas na custom, lecz przed samym rozpoczęciem prac wraz z Olą i Gabrielem omawialiśmy jak mniej więcej będzie wszystko wyglądało. Model, na którym pracowaliśmy to Nike Air Force 1 Low, które tak jak poprzednio dostaliśmy od Distance.pl.

Zamysł był taki, że but zostanie oblany czerwoną farbą i wyjdzie mniej więcej coś takiego:

a tak całkiem poważnie to plan obejmował potraktowanie buta aerografem z czerwoną farbą, do tego czarne elementy, metka na języku miała zostać zastąpiona specjalnie wykonanym na zamówienie skórzanym labelem z logiem Obuwnik, do tego logotypy SHC na całym tylnym panelu.

Nie należy zapomnieć o farbach, których użyliśmy. Nie są to zwykłe plakatówki, buty były malowane farbami Tarrago, które dostaliśmy od Multirenowacji.

Pierwszą czynnością jest zabezpieczenie buta profesjonalną taśmą malarską, która zapewni bezpieczeństwo w trakcie malowania… (a tak serio to taśma ma chronić przed „wyjeżdżaniem za linię)

Później obrysowanie paneli, papierowe wycinanki, origami i te sprawy…

Później w ruch poszedł aerograf, niestety farba z niego leci tak szybko i tak cienkim strumieniem, że ciężko było uchwycić na zdjęciu moment samego pryskania, ale zawsze możecie spróbować sobie to wyobrazić. W wersji dla amatorów zawsze można wziąć słomkę, zaciągnąć farbę i dmuchać jak najmocniej się da, efekt wyjdzie podobny 😉

Później przyszedł czas na skrupulatne malowanie kolejnych elementów na czarno.

Generalnie jak wiecie podstawą w każdej pracy jest aby lubić to co się robi. Gabriel jest jednym z tych, którzy wręcz to uwielbiają i w trakcie całego dnia uśmiech mu z buzi nie schodził!

Generalnie prace postępowały naprzemiennie więc w tym samym czasie Ola zabrała się za nanoszenie logotypów na drugim bucie.

Wyszło nam mniej więcej coś takiego:

Doszliśmy jednak do wniosku, że logotypów jest za dużo, tak też część logotypów nad swooshem została zdjęta i można jechać dalej. Po malowaniu przyszedł czas na obrączki! I to nie byle jakie obrączki bo złote!

Później po przeschnięciu farby szybki check i domalowywanie przestrzeni, które nie do końca się pokryły. Wiecie, musi być idealnie!

Oczywiście wszystko pod czujnym okiem kamery. Nie, żeby czuli presję z trzema aparatami nad głową 😉

W zasadzie to cały ten widok był bardzo przyjemny, małżeństwo, które pracuje razem, a jednocześnie przy tym świetnie się bawi, na pewno długo tego nie zapomnimy!

Kolejna rzecz to pomalowanie na czarno napisu „AIR” na midsolu.

I finalne wykończenia czyli… Obuwniczańskie meteczki!

Co by nie było zazwyczaj na obrazach artysta zostawia swój podpis, tak też było tym razem.

W miarę czytania może wydawać się, że w zasadzie jest to dość prosty proces, ale trzeba zdać sobie sprawę z tego, że jednak jest to ciężka i czasochłonna praca wymagająca ogromu praktyki, także z tego miejsca chylimy czoła wszystkim tym, którzy próbują swoich sił w customowaniu. Po kilku, prawie kilkunastu godzinach buciki gotowe, a prezentują się tak:

Na koniec serdeczne dzięki @740made za super foteczki oraz dzięki Obuwnikom za świetnie spędzony czas (no i wiadomo piękny custom!), bawiliśmy się świetnie! Mamy nadzieję, że i Wy czytelnicy dobrze się bawiliście, a to jeszcze nie koniec!

Ps. Nie zapomnijcie też wbić na social media Obuwników czyli:
http://obuwnik.pl/
https://www.facebook.com/Obuwnikpl/
http://instagram.com/obuwnik

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here