Bycie w dzisiejszych czasach influencerem, nie jest raczej niczym nad wyraz wyjątkowym. Zasady tego typu pracy są dość zrozumiałe, a jej charakter jest korzystny dla obu stron. Jak w każdej branży, są jednak pewne różnice…

Nie trudno wyróżnić nam osoby, których współpraca i aprobata dla firmy jest znacząca lub wyjątkowa. Istnieją również tacy, którzy podejmują się niemalże każdego projektu. Często nie wspominając, że kampania jest sponsorowana, a opinia nieco naciągana. Jeśli wzięliście nas za zazdrośników, nic bardziej mylnego. Szanujemy twórczość, pracę i zaangażowanie innych, jednak powyższe spostrzeżenia dotyczą przepisów prawa, obowiązujących m.in. w Kanadzie. Kanadyjskie Biuro Konkurencji uściśliło przepisy, które mają nakreślić granice rozwijającego się sektora. Problemem są fałszywe informacje (m.in. niepotwierdzone zalety produktu, zachwalanie go swoim doświadczeniem, którego nie ma czy „naukowymi„ przesłankami które nie istnieją. Uwagę skierowano także na zatajanie szczegółów o współpracy, sponsorowania postu lub osoby. Każdy użytkownik ma prawo o tym wiedzieć, co nie jest przestrzegane przez większość influencerów. W wyniku tego, obserwatorzy interesują się chwalonym produktem, co może być nieuczciwe.

Warto zaznaczyć, że forma reklamy to nic złego! Jeśli dana osoba będzie uczciwa, informacja o tym nie zmieni dla niej zbyt wiele, a pozwoli użytkownikom na własną ocenę. Biuro wymaga, aby takowe posty były oznaczone #ad lub #sponsored. W minionych tygodniach, wysłano korespondencję do wielu agencji marketingowych przypominając o znajomości prawa, które będzie egzekwowane wnikliwiej niż wcześniej.