Rap na weekend i tak dalej

0

Weekend jest dziwną częścią tygodnia. Początkowo jest mnóstwo siły, mimo że za nami ciężko przepracowane 5 dni. Następnie jest zmęczenie spowodowane imprezowym piątkiem, a na końcu leniwa niedziela, która przypomina nam o tym, jak to mocno nienawidzimy poniedziałków.

Prawdziwa huśtawka nastrojów. Pozwoliłem sobie wybrać kilka kawałków, które idealnie nastroją nas do imprezy, do przeżycia kaca – i na końcu – do przejścia bez szwanku przez dni powszednie.

Piątek – dla wielu z nas najmilszy dzień w tygodniu. Kończymy ostatnie zajęcia w pracy/szkole i myślimy, gdzie spędzimy wieczór. Większość Polaków nie dopuszcza do siebie myśli, że spędzi ten dzień w domu lub w inny mało ciekawy sposób. Każdy z nas zamierza się zabawić. Jedni robią to na imprezie u znajomych, inni na wiejskiej zabawie, a jeszcze inni w klubie. Rap pełen jest kawałków, które nakręcają nas na piątkowe baja-bongo. Jeżeli mówimy o polskich płytach to taki klimat ma “Muzyka Rozrywkowa” Pezeta, czy też “Inwazja Porywaczy Ciał” donGURALesko. Dla mnie faworytem  jest tylko jeden kawałek – banger prosto z Harlemu. POZA KONTROLĄ!

 

Sobota – zaczynamy od kaca i przypominaniu sobie wczorajszej imprezy. Piękny stan… tylko ten ból głowy. Wiem, że wiele osób w tym czasie nie jest w stanie znieść ani jednego dźwięku, a co dopiero całego kawałka. Nie potrafię sobie przypomnieć innego tracku, którego słuchałem w sobotni poranek – tylko ten mam w głowie. Pomaga przetrwać najgorsze chwile i doczekać godziny, w której urywają się telefony z zapytaniem – “Co dziś robimy?!”.

 

Sobota wieczór – po kacu ani śladu, po pieniądzach też. Jako, że Twój hajs jest jak Agnieszka – już tutaj nie mieszka – to wybierasz tańsze rozwiązania. Żaden klub, żadne whisky. Idealnym rozwiązaniem jest grill na działce. Opcja nie na obecną pogodę, jednak na wiosnę/lato lepszego rozwiązania nie widzę. Do podjadania kiełbasek i popijania zimnym piwkiem idealnie nastroi Cię kawałek Smagalaz o nazwie wyjaśniającej wszystko tj. “Czillen am Grillen”.

 

Niedziela – często myślimy, że przesadzamy z alkoholem. Wtedy proponuję odpalić kawałek, który skutecznie wyprowadzi nas z takiego rozumowania. Ten Typ Mes ładnie to wszystko tłumaczy w kawałku z bonusowej edycji albumu pt. “Zamach na Przeciętność”. O jednym wersie warto pamiętać – “Zasady przede wszystkim. Nie piję 3 dni z rzędu, a to byłby trzeci. Więc z bólem wątroby wyrażam swój sprzeciw.”.

 

Niedziela wieczór – już w głowie mamy tylko to, że jutro znowu trzeba wstać rano i rozpocząć kolejny nudny tydzień. Nie lubisz poniedziałków? O.S.T.R. też.

 

Poniedziałek/wtorek/środa/czwartek – we wszystkie te dni myślimy tylko o weekendzie. Jedyny kawałek, który przychodzi mi do głowy to “Mógłby być już piątek” z albumu “Powrócifszy” grupy Warszafski Deszcz.

 

Tym oto sposobem każdy z nas utożsamia się w większym lub mniejszym stopniu z każdym z powyższych numerów. Życzę wszystkim udanego weekendu. Ja dziś postanowiłem zamknąć się na weekend w domu. 5!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here