RAP-Podsumowanie 2014 roku w Polsce

0

Jak tam po najdłuższym weekendzie w roku? Od połowy grudnia, dzisiaj jest 11 stycznia. I cały czas na fali. Podobnie jak KęKę miałem trochę przydługi weekend stąd ten delay, jeżeli chodzi o rapowe podsumowanie 2014 roku w Polsce. Lepiej jednak wypuścić ranking później, niż zaraz po świętach i potem pluć sobie w brodę, że dany artysta wypuścił album roku 31 grudnia. Niech to będzie moim usprawiedliwieniem.

Rok temu trudziłem się, żeby wybrać 7 płyt, które potem musiałem dodatkowo ułożyć w ranking. Tegoroczne podsumowanie w zasadzie nie będzie rankingiem. Wybrałem 5 albumów, które od premiery słuchałem na ostrej pętli i zwrot “płyta roku” miałem w głowie od początku do końca zajawki, jak i przy każdorazowym powrocie do danego materiału. Osoby, które znają mój klimat dobrze wiedzą, że nie znajdziecie tutaj albumu Włodiego, Mediuma, czy też Tedego. Poniżej znajdziecie produkcje, które całkowicie zawładnęły moimi ostatnimi 365 dniami i bez wątpienia zasługują na wyróżnienie. Kolejność (nie)przypadkowa. Życzę miłej lektury.

Emen – Domino

Poprzedni album Emena wygrał moje jakże subiektywne podsumowanie 2013 roku. Tym razem nie jest już tak dobrze i tak wysoko. Dlaczego? Ano może dlatego, że słuchałem “Przedmieść” bardzo długo i najzwyczajniej nowa płyta nie weszła mi z takim impetem, jak to miało miejsce w 2013 roku.

Co by jednak nie pisać “Domino” to jedna z mocniejszych pozycji w 2014 roku, a co za tym idzie nie mogło zabraknąć Emena również w tym tekście. Mam wrażenie, że w odróżnieniu od “Przedmieść” legalny debiut jest jeszcze bardziej emocjonalny i prywatny. Wszystkie numery słuchałem od deski do deski w należytym skupieniu. Po każdym kawałku następowała chwila zadumy, po czym przechodziłem do kolejnego jointa.

Mimo, że doceniam “Domino” to wydaje mi się, że Emen poleciał na tym samym patencie, a album jest rażąco podobny do poprzedniej produkcji. Czy to źle? Nie wiem. Wiem tylko, że “Domino” to esencja stylu Emena i materiał, który w 100% oddaje klimat w jakim porusza się raper z Dąbrowy Górniczej. Jest dobrze – przecież męczyłem ten album kilka miesięcy!

 

TrooM & ka-meal – Primus Luporum

“Primus Luporum” jest jedynym albumem, w tym tekście na którego premierę czekałem z zapartym tchem, a wersję fizyczną zamówiłem zaraz po usłyszeniu trzeciego singla. Nigdy wcześniej nie czułem rapu TrooMa na tyle, aby zagłębiać się mocniej w jego twórczość. Zwrot nastąpił gdy usłyszałem singiel “Querela”, który wbił mnie w ziemię. Od tego momentu byłem na bieżąco z twórczością TrooMa i znałem wszystkie daty związane z premierą “Primus Luporum”.

Po kilkuset osłuchach dalej jestem pod wrażeniem i  rap jaki zaproponował nam duet TrooM x ka-meal to bez wątpienia świeży powiew na polskiej scenie. Świetne bity, mistrzowskie flow T. oraz linijki, nad którymi trzeba się pochylić kilka chwil. Mocne gówno!

 

Kuban – Co Za Mixtape

To że Kuban da mocną płytę wiedziałem zaraz po usłyszeniu jego luzaczków. “Suki”, “Na Późny Wieczór”, “Stany w Polsce” i wiele wiele innych numerów dawały nam jasny sygnał, że mamy do czynienia z raperem, który z buta wjedzie na polską rap-scenę. Jak było? Dokładnie tak jak napisałem. Kuban od razu znalazł się na topie i raczej prędko nie opuści piedestału.

“Co Za Mixtape” jest w zasadzie rozgrzewką przed pełnoprawnym legalnym debiutem. Skoro rozgrzewka dała jedną z najlepszych płyt w 2014 roku to co będzie, gdy Kuban puści nowy materiał do Empików? Póki co pozostaje nam jarać się mixtapem oraz wszystkim luzakami i gościnnymi zwrotkami. A w 2014 roku było tego naprawdę dużo. Kuban to TOP i na pewno odkrycie roku. Propsy!

 

PRO8L3m – Art Brut

Tą pozycją w dniu premiery jarałem się najmocniej. Gdybym wtedy miał pisać to podsumowanie to nie zawierałaby ona innych albumów niż “Art Brut” składu PRO8L3M. Piękna stylówka Oskara, bity Steeza oparte na najlepszych samplach z polskiej muzyki z lat 80’s oraz przede wszystkim rozkurwiający koncept albumu, który każe nam słuchać materiału w całości.

Nie mam wątpliwości, że “Art Brut” za kilka lat będzie pozycją kultową i uwielbianą przez wszystkich. Ktoś tam zarzuca Oskarowi, że wypada z bitu, komuś tam nie odpowiadają oklepane sample… i co z tego skoro produkcja jest spójna, wyprodukowana z pomysłem i okraszona stylem nie do podrobienia. Chłopaki zrobiliście płytę roku! Jestem zły na siebie, że nie mam wersji fizycznej.

 

Kuba Knap – Lecę, chwila, spadam

“Lecę, chwila, spadam” jest jedynym albumem w 2014 roku, który zrecenzowałem – klik. Temat rozwinąłem już w recenzji i nie ma sensu powielać tych samych przemyśleń. Krótko i na temat – debiut roku, płyta roku, brak słabych momentów. Mistrzostwo pod każdym względem!




Grafika: Daniel Mazurek

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here