Trunk Muzik Returns!

0

No i doczekaliśmy się.  W dniu wczorajszym swoją premierę miał mixtape Yelawolf‘a – Trunk Muzik Returns.
Może mało satysfakcjonująca ilość utworów, jak na wyczerpujący longplay, ale liczy się przecież jakość, a nie ilość. Oto tył albumu:
trunk muzik returnsOsobiście – czekałam na ten materiał, bo od zawsze bardzo podobały mi się “rdzenne” (Alabama!), nieco rock’owe brzmienia połączone z dooobrym flow Yelawolf’a.
Każdy zapowiadany release od tego artysty pozostawia u mnie nutkę niepewności, czy Yelawolf przejdzie na rockową stronę mocy i będziemy mieli następcę Kid Rocka, czy też pozostanie w nurcie, w którym, jak na mój gust – sprawdza się bardzo dobrze. Drogi Yela – proszę, nie rezygnuj z rapu 🙂
Pozostając w temacie, oto kolejne wideo do utworu FAST Ride.

Nieco wcześniej publikowałam na łamach portalu artykuł o Yelawolf’ie, w którym mogliście zapoznać się z wideo do Way Out, współreżyserowanego przez samego rapera! W ramach przypomnienia:

Trunk Muzik Returns możecie odsłuchać i pobrać z witryny: http://www.livemixtapes.com/

Mixtape zaczyna się bardzo smacznie – utworem Firestarter. Czy jest to zapowiedź problemów? Yelawolf twierdzi, że nigdy nie był “spokojnym” typem. Nie wiem jak Wy, ale ja mu wierzę. Bardzo klimatyczny utwór!
Doczekaliśmy się czwartej części miłosnych piosenek do … Chevroleta 🙂 Box Chevy part 4 – Również przypadło mi do gustu. Prosty, ale oryginalnie przemycony beat, melodyczny głos Yelawolf’a, chyba lubię to coraz bardziej! SupaHotBeats odwalił swoją robotę zaskakując częścią utworu, w której słyszymy połączenie instrumentalnej muzyki (perkusja) i elektronicznych dźwięków. Wyszło całkiem etnicznie. Swoją drogą – czekam na video! Siła tkwi w prostocie.
Mogliśmy się spodziewać, że i fani “benglania” znajdą coś dla siebie. Hustler – na którym udziela się również Paul Wall. Nie spodziewałabym się tego featuringu, ale na szczęście (lub też nieszczęście…)- utwór jest konsekwentnie utrzymany w oryginalnej konwencji muzycznej Yelawolfa – szczególnie jeśli chodzi o podkład muzyczny. Nie usłyszymy tu zaskukująco mocnych “drop’ów” ani też zwalającego z kolan bass’u walącego po bębenkach w tempie wysokich bpm, ale poniekąd wynagradza nam to nawijka chłopaków. Kolejny raz, możemy się przekonać, że Yela stawia na proste, ale jednocześnie konsekwentne brzmienie. Jakoś nie czuję się “nasycona” tym utworem. Może był za krótki? Może zbyt “spokojny”? Oczekiwałam zdecydowanie więcej. Małe rozczarowanie wynagradza mi wpadający w ucho, chyba o niebo cięższy – Catfish Belly. Poczułam moc! A co powiecie na Yelawolfa z Reakwonem i Killer Mike? Początek trochę przypomina mi o Prodigy z Mobb Deep, ale nie traktujcie tego zbyt osobiście. Kawałek jest wyśmienity. Nie będę się nad nim rozwodzić, po prostu to sprawdźcie – warto.
Fame. Ten kawałek sprawił, że na moim ciele pojawiła się gęsia skórka. Hands down. Bardzo fajna wolno-szybka kompozycja. Yelawolf kończy akcentem na
Tennessee. Zamykam sobie oczy i wyobrażam sobie Yelawolf’a w ficie rockmana, na scenie, z butelką Jacka Danielsa w dłoni i tytoniem w ustach. Świetny utwór. Bardzo osobisty przekaz. Jak na Yelawolfa. Gitara elektryczna uwikłana w beat – świetny efekt. “Przejmujący” refren. Bardzo fajne, wyciszające zakończenie mixtape. Cool down fellas!
Jeśli chodzi o zawartość Trunk Muzik Returns, czuję mały, ale naprawdę maleńki niedosyt. Generalnie – jestem zaspokojona. Czemu? Słyszę progres. Yelawolf konsekwentnie trzyma się swojego stylu i na dobre mu to wychodzi. Mixtape polecam na samotny wieczór przy butelce szkockiej albo w dłuższą podróż. A Wam jak się podobało? Ja z pewnością jeszcze wrócę do tych nagrań…

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here